TERMINY:
18-23.05.2026 (poniedziałek-sobota)
29.06-04.07.2026 (poniedziałek-sobota)
29.06-04.07.2026 (poniedziałek-sobota)
TRASA:
Supraśl – Surażkowo – Kondycja – Radunin – zb. Wyżary – Królowe Stojło – Skroblaki – Kruszyniany – Zb. Ozierany – Bobrowniki – Chomontowce – Rudaki – Łosiniany – Łużany – Skroblaki – Słuczanka – Waliły – Załuki – Jakubin – Kołodno – Cieliczanka – Supraśl.
Trasa rajdu przebiega przez tereny prezentujące wszystkie najcenniejsze walory Puszczy Knyszyńskiej: ciągnące się przez wiele kilometrów dukty leśne, uczęszczane przede wszystkim przez dzikie zwierzęta; urozmaiconą topografię terenu z wieloma mniejszymi i większymi wzniesieniami; przycupnięte na skraju lasu wioski z charakterystyczną dla tej części Polski wielokulturowością. Niewątpliwą atrakcją tego rajdu jest także możliwość poznania i zwiedzenia miasteczka Supraśl, które jest prawdziwą perełką Podlasia.
Długość całej trasy: ok. 150 km.
Cena rajdu 6-dniowego:
- 3.800,00 zł
Link do rezerwacji: https://lisowczycy.pl/produkt/podlasie/
W programie:
Dzień I – 13 km
O godz. 13.00 spotykamy się na terenie Ośrodka Jeździeckiego KS Victoria w Supraślu, przy ul. Białostockiej 40, na powitalnej kawie i słodkościach. Po kawie, przydzieleniu koni i sprzętu oraz zapakowaniu bagaży do samochodu, który będzie nam towarzyszył przez całą wyprawę, siodłamy konie i o 16.00 wyruszamy w trasę do Surażkowa.
Wyruszając z Supraśla, przejeżdżamy m.in. koło supraskiego monasteru, jednego z najważniejszych obiektów kulturowych Podlasia. Następnie zanurzamy się w ostępy Puszczy Knyszyńskiej, wśród sosnowych borów i wijącej się w pobliżu rzeki Supraśl.
Obszar przez który przejeżdżamy był już przemierzany przez myśliwych z epoki mezolitu, którzy na piaszczystych wydmach nad rzeką Supraśl zakładali swoje obozowiska. W miejscowości Konne, która jest na trasie naszej wyprawy, dokonano jednego z najbardziej interesujących odkryć archeologicznych związanych z tym okresem. Tuż przed wybuchem II wojny światowej odkryto tu grób myśliwego sprzed ponad 9000 lat. Znalezisko zostało przesłane do Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie, gdzie zaginęło w zawierusze wojennej. Przeprowadzone w okresie powojennym badania weryfikacyjne potwierdziły rzadki na ziemiach polskich typ pochówku, w którym zmarłego sadzano w grobie skrępowanego i obficie posypywano czerwonym barwnikiem – ochrą.
Po drodze robimy krótki postój i mini sesję fotograficzną w „Leśnej galerii” pod wiekowym dębem (miejscem upamiętniającym tragiczne wydarzenia z czasów powstania styczniowego 1863 roku).
Po niepełnych 3 godzinach dojeżdżamy do urokliwej farmy konnej w Surażkowie (Gospodarstwo Agroturystyczne „Ritowisko”), gdzie mamy niepowtarzalną okazję zapoznać się z hodowlą koni rasy kladrubskiej. Rasa hodowana była w stadninie Kladruby nad Labem, utworzonej w 1572 roku przez cesarza Maksymiliana II i jest traktowana w Czechach jako dobro narodowe. Kladrub to obecnie jeden z najcięższych koni gorącokrwistych, występujący tylko w dwóch maściach (siwej lub karej) o wzroście powyżej 170 cm i wadze powyżej 700 kg o charakterystycznej garbonosej głowie. Były to typowe konie kareciane, do dziś idealnie sprawdzające się w zaprzęgach. Najlepszym tego przykładem jest właśnie „Ritowisko”, którego gospodarz powozi zaprzęgami dwukonnymi, czterokonnymi, a nawet sześciokonnym.
Po dotarciu na miejsce wypuszczamy konie na rozległe łąki nad rzeką Supraśl. Przed obiadokolacją będzie jeszcze okazja pławienia koni, a także kąpieli w promieniach zachodzącego słońca w rzece. A potem przepyszna kolacja złożona ze specjałów podlaskiej kuchni i naparów ziołowych, parzonych z ziół własnoręcznie zbieranych przez naszą uroczą gospodynię Ritę, która o roślinach leczniczych Puszczy Knyszyńskiej wie wszystko i chętnie się tą wiedzą dzieli.
Dzień II – 38 km
Przed nami długi i pełen wrażeń kolejny dzień puszczańskiej wędrówki, dlatego bez zbędnej zwłoki ruszamy po wczesnym śniadaniu. Przed nami takie atrakcje jak: śliczna cerkiewka w Łaźniach (z obowiązkową mini sesją zdjęciową); „utopiona” w puszczy urokliwa osada Pieczonka; leśne dukty przebiegające granicami rezerwatu „Bahno w Borkach”. Rezerwat ten został stworzony dla ochrony dobrze wykształconych zbiorowisk torfowiskowych o charakterze borealnym, odznaczających się bogactwem flory roślin naczyniowych i mszaków oraz występowaniem dużej liczby gatunków chronionych. Mijamy wieś Borki, siedlisko Kondycja i po ok. 20 km docieramy do zbiornika Wyżary. Jeziorko otoczone jest wokół lasem, cały teren jest doskonale zagospodarowany turystycznie, m.in. są tu wytyczone trasy piesze, biegnące przez podmokłe tereny ułożonymi drewnianymi kładkami. Na Wyżarach zorganizowany będzie popas koni i posiłek.
Po 2-godzinnym odpoczynku ruszamy dalej. Praktycznie cała trasa biegnie dzikimi ostępami Puszczy Knyszyńskiej, gdzie ciągle musimy się liczyć z możliwością spotkania z żubrem, łosiem, jeleniem, czy nawet wilkiem. Fragmenty naszej trasy przebiegają Traktem Napoleońskim oraz Szlakiem Powstania Styczniowego. Przemarsz wojsk napoleońskich, wycofujących się pod naporem armii rosyjskiej zimą 1812 r. oraz powstanie styczniowe 1863 roku, to dwa wydarzenia, które odcisnęły się najsilniej w pamięci miejscowej ludności. Żołnierskie mogiły, miejsca bitew i potyczek, obozowiska, trasy przemarszu napoleońskiej armii i powstańczych oddziałów: wszystko to odnajdujemy w terenie, a także w nazwach uroczysk i przekazywanych z pokolenia na pokolenie opowieściach.
Na nocleg i obiadokolację docieramy do zagubionej w Puszczy, urokliwej i niezmiernie malowniczej wsi Skroblaki, która wyłania nam się nagle z leśnych ostępów. Skroblaki to typowa wieś ulicówka, z przepięknymi drewnianymi domkami po obu stronach brukowanej drogi, studniami na podwórkach, krzyczącymi żurawiami w pobliskiej kępie zarośli i zwartą ścianą lasu, zaraz za zabudowaniami gospodarczymi.
Dzień III – 23 km
Kolejny dzień to kolejne doświadczenia z poznawaniem realiów „krańców świata”. Jedziemy wzdłuż granicy polsko-białoruskiej, będącej jednocześnie granicą zewnętrzną Unii Europejskiej. Po drodze obejrzymy przygraniczne wioseczki przycupnięte wzdłuż granicznej rzeki Świsłocz: Bobrowniki, Chomontowce, Rudaki, Łosiniany. Odwiedzając je, zawsze ma się wrażenie jakby czas się zatrzymał, a my zostaliśmy dziwnym zrządzeniem losu przeniesieni w realia XIX stulecia. Dopadnie nas też dzień dzisiejszy: Niewątpliwie spotkamy patrole Straży Granicznej, ale szczęśliwie zakaz poruszania się w strefie przygranicznej obowiązujący ponad 1,5 roku został już zniesiony.
Pod wieczór powracamy do Skroblaków, gdzie oprócz pysznej kolacji czeka na nas sauna i bania, by zrelaksować się po trudach pierwszych trzech dni.
Dzień IV – 25 km
Kolejny dzień to zetknięcie z „polskim orientem”. Po śniadaniu ruszamy do Kruszynian -„stolicy” polskich Tatarów, gdzie będzie możliwość zwiedzenia meczetu i mizaru oraz zjedzenia obiadu w słynnej „Tatarskiej Jurcie”. W tym roku, po ośmiu latach od czasu pożaru, który strawił to kultowe miejsce na gastronomicznej mapie Podlasia i Polski, „Tatarska Jurta” wraca do siebie, czyli do odbudowanego pensjonatu z cudownie i klimatycznie urządzoną restauracją.
Ten dzień to także okazja do przemierzenia konno Szlaku Ekumenicznego wokół zbiornika wodnego Ozierany długości 5 km. Szlak ten upamiętnia i odzwierciedla zróżnicowanie religijne i kulturowe regionu, a przy tym prowadzi wśród przepięknych krajobrazów. Jest on historycznym upamiętnieniem zamieszkujących tu niegdyś Tatarów, Żydów i wyznawców prawosławia. Szlak Ekumeniczny to zespół pomników, kapliczek i krzyży charakterystycznych dla danej religii. Punkt obowiązkowy to także kąpiel z końmi w jeziorku.
Wieczorem powrót do Skroblaków i niewątpliwie długie opowieści przy kolacji, a potem przy ognisku.
Dzień V – 25 km
Kolejny dzień to początek powrotu znad wschodniej granicy w stronę Supraśla. Na początek długa, piaszczysta, prosta droga, wprost wymarzona do niczym nie skrępowanego galopu, która po 8 kilometrach przechodzi w groblę między rozległymi stawami, co jest niezbitym dowodem, że dotarliśmy do Piłatowszczyzny. Potem Słuczanka: długa wieś z brukowaną ulicą, przepięknymi drewnianymi domami, przed którymi nadal stoją ławeczki i na których do dziś możemy zobaczyć odpoczywających mieszkańców.
Wkrótce potem docieramy do Walił, rodzinnej wsi i miejsca zamieszkania słynnego artysty malarza Leona Tarasewicza, profesora Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, który w rodzinnej wsi nie tylko tworzy, ale też hoduje ozdobne kurki, będące championkami wielu krajowych i światowych wystaw.
Potem ponownie zanurzamy się w zwarte ostępy puszczańskie, by przez wieś Pieszczaniki dotrzeć do Załuk, gdzie czeka nas obiadokolacja i nocleg w „Stajni Charyzma”. Oprócz pysznej obiadokolacji proponujemy zapoznanie się z rumakami z tutejszej stajni, kąpiel w rzece Supraśl, a także odwiedzenie P. Piotra, który jest znanym hodowcą koni zimnokrwistych. Tym razem będzie okazja zapoznać się z rasą zachowawczą koni sokólskich, których Podlasie jest kolebką i głównym regionem hodowlanym
Dzień VI – 20 km
Rano po śniadaniu ruszamy w dalszą drogę. Z Załuk kierujemy się na Jakubin, miejscowość która dziś jest już tylko miejscem na mapie i gdzie możemy dostrzec jedynie ruiny folwarku Jakuba Sakowicza. Po krótkiej wędrówce leśną drogą, przed nami najpiękniejszy, najciekawszy i najtrudniejszy odcinek naszego rajdu: Wzgórza Świętojańskie – pasmo najwyższych wzgórz morenowych w Puszczy Knyszyńskiej. Wysokości względne dochodzą tu do 80 m, przy nachyleniu do 30 stopni (strome zbocza wzgórz). Przed nami: góra św. Anny (202 m n.p.m) z miejscem upamiętniającym powstańców styczniowych z 1863 roku, Góra Kopna (211 m n.p.m.) z wieżą widokową oraz góra św. Jana (214 m n.p.m). Obok zostawiamy znany z filmów z serii „U Pana Boga za piecem” – Królowy Most. Po minięciu leśnej wsi Cieliczanka i przejechaniu kolejnych 4 km ukaże nam się Supraśl, z górującymi wieżami kościołów i cerkwi, co będzie można podziwiać przez blisko 1 km, wjeżdżając do miasteczka od strony Cieliczanki.
Po rozsiodłaniu koni jemy lancz na terenie Ośrodka Jeździeckiego KS „Victoria”, a następnie ok. godz. 15.00 ruszamy na 2-godzinny spacer po Supraślu. Nie jest to spacer wystarczający na dogłębne zapoznanie się z atrakcjami miasteczka, ale niewątpliwie czas wystarczający by poczuć jego niepowtarzalny klimat, zobaczyć „kultowe” miejsca, zakochać się i chcieć kiedyś tu powrócić. Rozstajemy się u wrót kultowego baru „Jarzębinka”, gdyż nie można opuścić bezkarnie Supraśla bez skosztowania babki ziemniaczanej i kartaczy. Gwarantujemy też że po odwiedzeniu „Jarzębinki” nie będziecie już mieli siły ani chęci na powrót do domu. Więc może jeszcze weekend w Supraślu?
Uzdrowisko Supraśl niewątpliwie warte jest pozostania tu na kilka dni dłużej. Urokliwe miasteczko z rodowodem sięgającym końca XV wieku, z licznymi zabytkami, malowniczymi uliczkami, rozłożone wzdłuż rzeki Supraśl, otoczone Puszczą Knyszyńską, na pewno zauroczy każdego. Oferta uzdrowiskowa (zabiegi rehabilitacyjne, tężnia), kuchnia regionalna, bogata oferta turystyczna to dodatkowe atuty, które sprawią, że nie będziemy żałować spędzonego tu czasu.
CENA: